Posty

Dommeru - niedzielne nabożeństwo

Obraz
Otwieram oczy. Gdzie ja jestem? Indie ! Jestem w Indiach! Poranna euforia. Z zewnątrz dochodzą jakieś śpiewy. Indyjska muzyka, słyszę „Kryszna, Kryszna” – to pewnie z pobliskiej świątynki.Wyglądam przez okno – gdzie jest słońce? Myślałam, że tutaj będzie gorąco już od samego rana. A tu szaro, wydaje się, że jest zimno.Godzina 7.00, za czterdzieści minut ma po mnie przyjść Ravi i pokazać mi Kovvur. Sprawdzam na swoim ciele czy nie mam śladów od ugryzień moskitów. Specyfik, którym się wysmarowałam poprzedniego wieczora zadziałał i pozostałam nietknięta. Witam się z gospodynią. Pytanie: czy chcę idli na śniadanie? Jakimś cudem zrozumiałam o co jej chodzi, gdyż mówiła w języku telugu, ale sugestywnie machała rękami, pokazywała mi jakieś nasiona, naczynia itp, itd. -Idli? Idli? – pytała się, pokazując ręką gest wkładania sobie jedzenia do ust. Zrozumiałam, że Indira będzie specjalnie dla mnie szykowała indyjską potrawę. Git ! Ale ja proszę o kawę! Tzn przynajmniej wrzątek do mojej...

Dommeru- sobota, 26 stycznia 2013

Obraz
Sms do męża: – Wylądowałam w Rajahmundry! – Bravo. Dziękować Bogu! 🙂 – odpisuje. Wysiadam razem z amerykańską wycieczką. Duża grupa chrześcijan, bo przy starcie wszyscy wspólnie i głośno odmawiali „Ojcze nasz”. Poczułam się wtedy pewniej. Skoro ja się modlę i oni się modlą i wielu innych ludzi się modli za moją podróż to na 100% szczęśliwie dotrę do celu. I tak było. Czułam się, że lecę na skrzydłach modlitw wielu, wielu ludzi. Nie miałam żadnych przeszkód w podróży, tylko małe dwugodzinne opóźnienie w Hyderabadzie, ale to żaden problem. Autobus ma zabrać nas na lotnisko. Wsiadając widzę jak wyrzucają mój plecak na ziemię. Z otwartej górnej kieszeni wystają zwinięte w kulkę moje nieświeże skarpety. Miałam ochotę podbiec i wcisnąć je z powrotem, zapinając kieszeń, ale niestety trzeba było już odjeżdżać. Gorąco, 32 stopnie, ja w dżinsach i białej marynarce, ale wcale się nie kleję. W Polsce ugotowałabym się przy takiej pogodzie w takim ubraniu, ale tutaj jest jakoś inaczej. ...

Lot do Indii

Obraz
Przystanek autobusowy we Wrocławiu – moja dzieciarnia, mąż i teściowa na peronie. Zimno, minus dziewięć stopni. Lusia płacze, że zgubiła kluczyk do szafki szkolnej. Andrzej się denerwuje. – Dawaj plecak i idźcie już – mówię. Szybkie pożegnanie, uściski, łzy teściowej. -Wrócę, wrócę. Na Lusi urodziny będę w domu. Do zobaczenia! Wskakuję do busa. Jak tu miło i ciepło. Ostatni rzut oka na odchodzącą rodzinkę. Ścisk w żołądku. – Nie bój się, wrócisz – słyszę wewnętrzny głos… Kilka godzin i już byłam w Warszawie. Wydałam tylko 30 zł, za pociąg zapłaciłabym 70 zł. Autobus zatrzymał się na przystanku Metro Wilanowska. – Panowie, jak dojechać na lotnisko Chopina? – pytam strażników miejskich. Długo zastanawiali się, drapali po głowach. W końcu jeden poradził mi jakim autobusem mam dojechać. 20 kilo w plecaku trochę waży. Odzwyczaiłam się od dźwigania takich ciężarów. Pojechałam autobusem za daleko. Zimno, ja na głowie mam tylko chuścinę i lekką, białą kurtkę, na plecach ciężar, w ...