Posty

Wyświetlam posty z etykietą wspomnienia

Wspomnienia z wizyty w Aarti Home w Kadapie, w Indiach

Obraz
Minęło pięć lat odkąd ostatni raz byłam w Andhra Pradesh, w Indiach. Rodzinne sprawy uniemożliwiały mi ponowne wizyty w kraju, który naprawdę pokochałam. Swoją przygodę z Indiami zaczęłam, możnaby rzec "fajerwerkowo". Głośno, spaktakularnie, imponująco, zjawiskowo. Ale też "fajerwerkowo" się skończyło. Szybko spłonęło, pozostał tylko dym i swąd spalenizny. W 2013 roku, a więc dziesięć lat temu, odwiedziłam Indie po raz pierwszy. Chciałam sama sprawdzić czy to co mi piszą Indusi, którzy prosili mnie o dodanie do znajomych na Facebooku jest prawdą. Ich opowieści poruszały mnie, los ubogich sierot indyjskich zaczął być bliski memu sercu. Nie należałam do osób, które lubią jakoś szczególnie działalność charytatywną. Owszem, jeśli widziałam kogoś w potrzebie nie umiałam pozostać obojętna, ale nie znaczy to, że pomaganie innym było pasją mojego życia. Jednak z całą pewnością mogę powiedzieć, że pasją mojego życia było poznawanie ludzi Orientu. Kiedy miałam pięć lat ...

Dlaczego przestałam podróżować?

Obraz
W życiu są różne chwile, okresy, czasy. Jeśli chodzi o podróże, to wiedziałam, że dane mi było tylko przez pewien okres cieszyć się nimi. Wiedziałam, że ta szczęśliwa passa się kiedyś skończy, choć nie byłam na to przygotowana. W lutym 2018 wróciłam z ostatniej podróży do Indii i na tym koniec. Przez kolejne trzy lata pochłonęły mnie całkowicie sprawy rodzinne. Sprawy niełatwe, ciężkie, ale takie, gdzie jednak zawsze znajdowało się rozwiązanie. Jeszcze nie koniec, jeszcze przede mną wyboista droga, ale wierzę że dobra passa kiedyś powróci i znowu wyruszę w daleką drogę.

Dlaczego nie wróciłam do Pakistanu?

Obraz
Kiedy pojawił się Facebook, świat stanął przede mną otworem. Ludzie, których pragnęłam poznać od dzieciństwa, byli teraz dostępni za jednym kliknięciem. Pasja mojego życia zaczęła przybierać kształty, rysy, imiona, cechy konkretnych osób, konkretnych miejsc. Pakistan - kraj który znałam z książek, filmów dokumentalnych, reportaży, zaczął stawać się coraz bliższy memu sercu. Miałam 42 lata i czułam, że znalazłam skarb. Tym skarbem byli ludzie, których zaczęłam poznawać coraz lepiej. W sierpniu 2014 roku dostałam pakistańską wizę i mogłam tam pojechać. W archiwum tego bloga można znaleźć wpisy z mojego wyjazdu. Myślałam, że to będzie wyprawa zapoczątkowująca całą serię podróży do Pakistanu... A jednak nie mogłam wrócić... Wracałam owszem, ale do Indii, które pokochałam już na zawsze. A Pakistan? Długo nie mogłam zrozumieć co mi przeszkadza wybrać się tam ponownie, choć pewnie już o mnie tam zapomnieli... Odpowiedź jest prosta: za bardzo kocham swoją wolność jako kobieta. Tak...

To co najważniejsze

Poszukiwanie Boga rozpoczęłam w najmłodszych latach mego życia. Zawsze zadawałam pytania typu: ” Skąd się wziął świat? Co było zanim mnie nie było? Czy Bóg istnieje?Jaki jest Bóg?” itp itd. Ot, taki mały filozof ze mnie był. Chodząc na lekcje religii nie omieszkałam zadawać dociekliwych pytań księżom, zakonnicom. Cóż…nie potrafili niestety zaspokoić mojej żądzy wiedzy. W wieku dziesięciu lat zaczęłam więc sama czytać różne książki – szczególnie na temat starożytnych religii, ufologii itp. Zafascynowałam się starożytnym Egiptem na całego. Przestałam chodzić do kościoła katolickiego. Prędko zaczęłam wierzyć w reinkarnację, modlić się do starożytnej bogini Izydy, wierząc, że byłam kiedyś jej kapłanką….jednym słowem totalnie „odleciałam”. Zawsze miałam bujną fantazję, wymyślałam więc niestworzone rzeczy, w które wierzyłam. Zatracałam granice między prawdą a fikcją. W wieku 15 lat zamieszkałam w internacie, w jednym pokoju z siedmioma koleżankami. Modne było wówczas wywoływanie duchó...

Biografia pisana na kolanie

Występuje coś takiego jak „biografia” czyli opis życia. Pisany jest zazwyczaj przez osoby trzecie lub przez osobę pierwszą – wtedy nazywa się to autobiografią. Spróbuję pokusić się o naszkicowanie zarysu własnej autobiografii. Tak w kilka minut. Ciekawe co z tego wyjdzie. Tak naprawdę, to napisanie porządnej biografii musi być wielkim wysiłkiem skrupulatnego gromadzenia faktów z przeszłości. Trzeba sięgnąć do wszelkiego rodzaju archiwów, rodzinnych zdjęć, świadectw, dokumentów, odwiedzić miejsca, ludzi – jednym słowem trzeba się wybrać w podróż do przyszłości. Ja jestem leniwa. Siedzę w szlafroku i jak zwykle robię coś pod wpływem impulsu. 02.11.1970 – przychodzę na świat w Żarach, w Szpitalu Wojskowym poprzez cesarskie cięcie. Okręcona pępowiną, podduszona, ale śliczna. Nie daję się. Mama jest dumna, daje mi na imię Sylwiana. Ale w urzędzie zapisują mi Sylwia. Moimi rodzicami są Elżbieta i Marian Wierzbiccy. Mieszkamy u babci, na ulicy Moniuszki 6. 1973 – po rozwodzie z moim ...

Tak powstaje wizja

Czasami jest tak, że splot różnych faktów, skojarzenie pewnych zdarzeń, kilka błyskotliwych myśli i to wszystko sprawia, że powstaje nowa wizja. Otóż, mieszkam w domu zbudowanym przez wolontariuszy z całego świata. Mój dom budowali Amerykanie, Japończycy, ludzie z Indii, Nowej Zelandii i już nie pamiętam skąd …a dlaczego? Bo mam mieszkanie w domu, który budowałam z organizacją „Habitat for Humanity„. Celem tej chrześcijańskiej organizacji jest eliminowanie ubóstwa mieszkaniowego. Jako rodzina uboga zakwalifikowaliśmy się do tego projektu. Od 10 lat mamy swój dach nad głową, ściany, które postawiłam własnymi rękami. To nic, że przydałoby się już to mieszkanie wyremontować, cud że w ogóle jest. Nie tułamy się po stancjach i sublokatorkach. Poznałam przez ostanie kilka miesięcy chrześcijan z Indii i Pakistanu. Wszyscy mają na sercu los bezdomnych dzieci i sierot . Niektórzy już prowadzą legalne, zatwierdzone przez państwo sierocińce i szkoły, inni dopiero mają wizję. Najczęściej ...

Geneza na początek

Urodziłam się w Żarach, województwo lubuskie, tu spędziłam dzieciństwo, tu po raz pierwszy usłyszałam jaka to jestem czarna, jakie to mam czarne oczy itd. Nie wiedziałam czy to dobrze czy źle? Sądziłam, że jednak źle. Myślałam, że mydło i szczotka rozwiążą ten problem. Jednak skończyło się na moim wielkim krzyku. Oczy pozostały czarne na zawsze . „Cyganeczka, Cyganeczka” – słyszałam od dzieciństwa na swój temat. Bardzo się wówczas przejmowałam tymi słowami, moja bujna fantazja podpowiadała mi niestworzone rzeczy, w które sama wierzyłam. Moi rodzice się często przeprowadzali. W nowym miejscu zawsze potrafiłam nieźle nazmyślać na swoj temat – oczywiście związany z moim pochodzeniem, gdyż pytania o to skąd pochodzę towarzyszyły i towarzyszą mi nieustannie. Nikt nie uważa mnie za Polkę w moim własnym kraju. Tak więc „wciskałam kity” nauczycielkom np. na temat swojego cygańskiego pochodzenia. Rodzice byli wzywani do szkoły i miałam potem w domu przeprawę na temat tego fantazjowania...