Posty

Wyświetlam posty z etykietą scam

Ciąg dalszy "bajek o sierotkach"

Muszę parę słów napisać, w poruszanym tutaj parokrotnie temacie, a to z tego względu, że widzę coraz więcej Polaków podążających tak bardzo dobrze znaną mi już „ścieżką błędu”. W dobie latwodostępnych i tanich linii lotniczych możemy dotrzeć praktycznie w każde miejsce świata, w którym być zapragniemy. I to jest wspaniałe. My – Polacy dołączyliśmy do szczęśliwców podróżujących swobodnie po świecie. Nie wszyscy bowiem mieszkańcy naszego globu takie szczęście mają. Obywatelom Pakistanu czy Indii przychodzi to znacznie trudniej. Kochającym podróże pozostaje zwiedzanie swoich własnych krajów. Jedynym sposobem na kontakt z obcą kulturą, jest zaproszenie osób zza granicy do odwiedzenia ich państw. No i zjawiamy się – białoskórzy, swobodni w swoich obyczajach, ale z grubymi portfelami i z obietnicą, że kiedyś „lokalsom” uda się odwiedzić nas, w Europie czy na „innym Zachodzie”. Tak postrzegają nas oni. Kiedy mają nas i nasze finansowe wsparcie – to tak jakby wygrali los na loterii. Społeczeń...

Niespodziewane przeprosiny "pana bajkopisarza"

Poranek mijał jak codzień: kawa wypita, mundurek przedszkolanki założony, świnka morska nakarmiona, wczorajsze naczynia umyte, niskotłuszczowe i lekkostrawne śniadanie do pracy oraz lunch zapakowany i wsadzony do plecaka. Teraz tylko wymasować i uczesać włosy moją szczotką z metalowym włosiem. Dokonując tej ostatniej czynności zauważam powiadomienie na Whatsappie, że ktoś wysłał mi wiadomość. Prawie w ogóle nie korzystam z tej aplikacji więc ze zdumieniem wczytuję się w nadesłaną treść. ” Hej Sylka, dostałem wizę do strefy Schengen, będę w Niemczech. Chciałbym odwiedzić Ciebie w Polsce, jeśli się zgodzisz…” Trudno mi się skupić na dalszym czytaniu, bo nie mogę uwierzyć swoim oczom. To Praveen Ratna Kumar z Nakkapalli, założyciel i dyrektor Grace Children Ministries India. No ma tupet! No jaki bezczelny! Jak gdyby nic się nie stało, jakbyśmy byli od zawsze dobrymi przyjaciółmi – czy mogę Cię odwiedzić?! Zabawić w Twoim domu dwa, trzy dni, i zwiedzić z Tobą okolice!! Chce się spotka...

WEMP Indie 2015 z przygodami - spotkanie z Pandu

Pobyt w Kovvuru/Dommeru dobiegł końca. Ostanie spotkanie z dziećmi w niedzielę. Łzy wzruszenia. Przed nami kolejny etap – sierociniec w Prathipadu. Pastor Sudhakar przyjechał po nas wynajętym vanem, który widocznie dopiero co wrócił z wesela. Auto przyozdobione było różyczkami, bibułą, jak to jest tutaj w zwyczaju. Dziewczyny padły jak muchy, spały całą drogę, upchnięte na tylnym siedzeniu. To już urok Indii, że do pojazdów należy się upychać, wciskać tyle ile się do i kogo się da. Ale nie było najgorzej. Wanda, Asia i Ewa miały w tym sierocińcu swoje podopieczne. Jechały się z nimi zobaczyć. Dzieci przywitały nas girlandami z kwiatów oraz napisami na kartkach białego papieru. Te, które były wspierane przez naszą Fundację trzymały w rękach kartkę ze swoim imieniem. Asia szybko znalazła swoją Daya Mani. Widać, że momentalnie nawiązały nić przyjaźni. Przytulań i serdeczności nie było widać końca. Wanda pozowała do zdjęć ze swoją Jayammą. Ja szukałam wzrokiem Pandu. Tato Ewy cał...

A jednak indyjski oszust

Facebook jest wspaniałym narzędziem. Od początku byłam zachwycona mogąc poznawać pakistańskich i indyjskich chrześcijan. Czatowałam, oglądałam zdjęcia, zaprzyjaźniałam się. Zasadniczo mam pozytywny stosunek do ludzkości. Spodziewam się dobrego, zwłaszcza od tych, którzy mianują się chrześcijanami. Rozumiałam, że im jest ciężko, że bieda, że choroby itd. Jak tu nie pomóc, jak tu nie wysłać pieniędzy? Wysyłałam, zachęcałam innych . Pojechałam do Indii w cztery miejsca, między innymi aby odwiedzić pastora Sonu , jego żonę Pinky oraz całą ekipę z Amroha, Uttar Pradesh. Wozili mnie na nabożeństwa, modlili się, pokazywali nędzę i biedę. – A gdzie te rowery, na które wysłaliśmy wam pieniądze? – pytam – A tu jest jeden, daliśmy ojcu – mówi Sonu pokazując jakiś stary model – A drugi daliśmy innemu pastorowi…. ” Hmm…to po kiego grzyba robiłeś takie halo na fejsie, że te rowery są tak niezbędne tobie i twojej żonie , że chodzisz codziennie po 20 km do ludzi ?!….”- myślałam sobie Cz...