Posty

Wyświetlam posty z etykietą Fundacja Dzieci Orientu

Balonowa misja 2018 - wnioski po wyprawie

Kolorowe balony należą już do tradycji naszych wypraw, więc zyskały one miano „ balonowych misji”. – Sylka, one balloon please – to zdanie dzieciaczki znają wybornie i każdego dnia zasypywały mnie prośbami o jeszcze jeden balon. Tak więc na pewno balonową misję będziemy kontynuować! Tym razem zabieraliśmy dzieci na wycieczki: do kina, na plażę w Kakinadzie, do kokosowego regionu Andhra Pradesh – Konaseema, czy do parku rozrywki. Uśmiechnięte buzie, okrzyki radości i zachwytu to największa nagroda. Wtedy wiesz, że warto było… Artur Przybylski przeprowadził warsztaty tańca kathaku dla dziewcząt. Zainteresowanie było ogromne, a kilka uczennic było naprawdę utalentowanych. Zakotwiczyliśmy w wiosce Rajapudi, gdyż spotkaliśmy tu naprawdę oddanych sprawie ludzi. Rodzina, z którą współpracujemy zawsze znaduje czas i serce dla tutejszych dzieci. Dzieci codziennie przychodzą do domu pastorostwa, układają klocki lego, rysują, tańczą, śpiewją. Prawie codziennie po południu pastor ze swoim sy...

Fundacji trzecie urodziny

Z okazji trzeciej rocznicy działalności Fundacji należy się kilka słów odnośnie obecnego jej kształtu. Po powrocie z Indii w 2013 roku założyłam swoją własną fundację, gdyż bardzo chciałam odmienić los indyjskich sierot na lepszy. Nie mam ambicji tworzenia wielkiej organizacji. Ot po prostu, ja, Sylka, pomagam drugiemu człowiekowi – chcesz to pomagaj ze mną. Nie dostałam żadnych dotacji, środki pomocowe wpływają od darczyńców. Jest ich około dwudziestu osób. Różnie. Większość to Ci, którzy mnie znają osobiście. I tyle. Mieszkam i pracuję w Wielkiej Brytanii, w Polsce do tej pory pomagały mi moje wolontariuszki. Teraz same wyjechały za granicę. Praca najpierw. Jak człowiek ma robotę i godną zapłatę to i drugiemu człowiekowi może pomóc. Do tego każdego zachęcam. W Polsce mam asystentkę biura Fundacji, a inne biuro prowadzi mi księgowość. I tak po maleńku robimy co możemy. Nigdzie nam się nie spieszy. Planujemy kolejne wyprawy. Planujemy mieć ludzi w Azji na stałe. Planu...

Spotkania polsko-indyjskie w szkołach

Obraz
25,26 stycznia spotkaliśmy się z dziećmi z dwóch szkół podstawowych koło Wrocławia. Najpierw dotarliśmy do NSP w Zachowicach. Dzieci były bardzo podekscytowane możliwością zobaczenia i usłyszenia studenta, który przybył prosto z Indii. Ashish Thomas był wolontariuszem podczas WEMP Indie 2015, przyleciał do Polski na dwa miesiące. Teraz opowiadał dzieciom o swoim kraju, zagrał na gitarze i przepięknie zaśpiewał w języku hindi. Uczniowie z Zachowic przekazali dwie duże torby zebranych pluszowych zabawek, które wyślemy indyjskim dzieciom. W Sadkowie słuchała nas cała szkoła. Dzieci zadawały pytania, były bardzo zainteresowane opowieściami o Indiach. Nie tylko Ashish pięknie zagrał i zaśpiewał, ale też Asia – nasza wolontariuszka, pięknie zatańczyła taniec bollywood. Tutejsze dzieci oprócz pluszaków zgromadziły wielki stos przyborów szkolnych dla indyjskich dzieci. Następnego dnia dwie paczki około 20 kilogramowe zostały wysłane do Indii. To były owocne spotkania polsko-indyjskie. N...

Zamknięcie programu adopcji serca w Indiach

Od trzech lat prowadziliśmy program adopcji serca w kilku ośrodkach w Indiach. Co miesiąc opiekunowie z Polski wysyłali swoim podopiecznym kwotę 100 zł, która wystarczała na zaspokojenie ich podstawowych potrzeb. Zeszłego roku zakończyłam ten projekt w Nakkapalli i Prathipadu. A teraz także i w Dommeru. Krótko mówiąc – adopcja nie wypaliła. Moje wnioski są takie, że aby móc prowadzić rzetelnie taką działalność trzeba być tam na miejscu, mieszkać tam, a nie wpadać raz w roku na krótki czas. Jeśli adopcję serca zostawimy Hindusom, będą robili to po hindusku, ze swoją zdolnością do opowiadania bajek o sierotkach, wytwarzania różnorodnych papierków i zaświadczeń o jakie ich poprosimy, niestety nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Jeżeli więc coś nie działa to należy to zostawić. Najlepiej skupić się na tych projektach, które się sprawdziły. WEMP czyli wyprawa edukacyjna z młodzieżą polską do Indii – to był świetny pomysł. Zaowocował tym, że młodzież sama wyruszyła do Az...

Indie twardy ugór

Minęło dwa lata odkąd założyłam Fundację. Zapowiadało się wspaniale. Szliśmy jak burza. Niestety w Indiach napotkaliśmy twardy ugór. W czterech miejscach zaczęłam pracę, i dziś mogę powiedzieć, że nie udało się. Powód? Zderzenie mentalności europejskiej i indyjskiej, działalność na odległość, brak zażyłych, przyjacielskich relacji. Moje założenie było takie, że skoro ludzie mianują się chrześcijanami, pełnią pastorskie funkcje to będą uczciwi, przejrzyści, transparentni. Niestety bardzo się myliłam. Normalną sprawą dla nich było ukrywać i zatajać fakty, preparować historyjki chwytające za serce, byle tylko zdobyć finansowe wsparcie, nierzetelne rozliczać się z wydatkowania środków finansowych. Dodatkową przeszkodą były różnice kulturowe, częste obrażanie się, unoszenie honorem itp. W tej chwili jestem zniechęcona. Straciłam zapał do pracy w Indiach. Nie straciłam zapału do pracy z dziećmi indyjskimi, ale rozczarowana jestem tamtejszymi liderami, ludźmi prowadzącymi organizacje. ...

WEMP Indie 2015 z przygodami - ostatni taniec w Nakkapalli

Obraz
Siedzimy leniwie w Bombaju czekając na autobus, który zawiezie nas na lotnisko międzynarodowe. W pewnym momencie obserwuję niesamowite poruszenie wśród moich dziewczyn. – Raju jest na Facebooku! – Co?! Słuchajcie, nie spłoszcie go. Tak długo na to czekałam. On może być dla nas źródłem cennych informacji. Rozmawiajcie z nim, proszę. – Patrz Sylka, co on wypisuje ! Jest ogromnie przestraszony. – To niech skasuje te swoje fotki, skoro się tak boi i niech będzie incognito. Wydobędziemy z niego prawdę. Od trzech lat jeżdżę do Nakkapalli. Za każdym razem coś mi tam nie pasowało. Czułam, że dyrektor tego sierocińca coś ukrywa. Parę razy nawet zrywałam współpracę, po czym Praveen „urabiał” mnie, zasypywał argumentami i dlatego kontynuowałam działalność….Ale ciągle miałam jakieś podejrzenia…. Patrząc na dzieci z Nakkapalli wiedziałam, że któregoś dnia one dorosną i zaczną mówić. Opowiedzą jak tam jest naprawdę. I właśnie ten dzień nadszedł. *******************************************...

WEMP Indie 2015 z przygodami - spotkanie z Pandu

Pobyt w Kovvuru/Dommeru dobiegł końca. Ostanie spotkanie z dziećmi w niedzielę. Łzy wzruszenia. Przed nami kolejny etap – sierociniec w Prathipadu. Pastor Sudhakar przyjechał po nas wynajętym vanem, który widocznie dopiero co wrócił z wesela. Auto przyozdobione było różyczkami, bibułą, jak to jest tutaj w zwyczaju. Dziewczyny padły jak muchy, spały całą drogę, upchnięte na tylnym siedzeniu. To już urok Indii, że do pojazdów należy się upychać, wciskać tyle ile się do i kogo się da. Ale nie było najgorzej. Wanda, Asia i Ewa miały w tym sierocińcu swoje podopieczne. Jechały się z nimi zobaczyć. Dzieci przywitały nas girlandami z kwiatów oraz napisami na kartkach białego papieru. Te, które były wspierane przez naszą Fundację trzymały w rękach kartkę ze swoim imieniem. Asia szybko znalazła swoją Daya Mani. Widać, że momentalnie nawiązały nić przyjaźni. Przytulań i serdeczności nie było widać końca. Wanda pozowała do zdjęć ze swoją Jayammą. Ja szukałam wzrokiem Pandu. Tato Ewy cał...

WEMP Indie 2015 z przygodami - najdłuższy most w Azji

Obraz
Czas dłużył nam się niesłychanie, z czego wszystkie byłyśmy bardzo zadowolone. Każdy dzień był pełen wrażeń. Dzieciaki szczęśliwe z przeprowadzanych przez nas warsztatów, kadra zachwycona z pomocy dydaktycznych jakie rozdaliśmy dzieciom. Prace plastyczne wyszły przepiękne, zajęcia taneczne na pewno były źródłem do inspiracji. Ja jednak wciąż nie mogłam pozbyć się jakiegoś smutku. Wiedziałam, że znowu będę musiała opuścić to miejsce, wrócić do swojego świata…. Sobota zapowiadała się interesująco. – Ravi, znasz jakieś legendarne miejsce w okolicy, albo legendarną opowieść? – zapytuję, gdyż obiecałam Annie Walczyk legendę do jej książki pt.”Mój dom” – No pewnie! Mieliśmy tutaj prawdziwego bohatera ! Ravi jest podekscytowany. Chce zawieźć nas do Muzeum Arthura Cottona. Najpierw jednak całe przedpołudnie zwiedzamy katolickie świątynie, które do złudzenia przypominają hinduskie. Ta sama kolorystyka, ten sam styl, te same figurki ……na prawie…. Załapaliśmy się na zbiorowe żywienie d...

WEMP Indie 2015 z przygodami - indyjskie wesele

Obraz
Otrzymałyśmy zaproszenie na wesele dyrektora sierocińca i szkoły w Dommeru. Ashish musiał wracać do siebie, do Uttar Pradesh. Zostałyśmy już tylko w swoim, babskim gronie. Najważniejszą kwestią dla nas było teraz w co się ubrać. T-shirty i dżinsy? Nie, chyba nie wypada. Sari? Za późno. Nigdzie nie kupisz gotowego stroju, tylko materiał do uszycia. Szycie spódnicy i choli trwa kilka dni. Nie zdążymy. Zdecydowałyśmy się na anarkali, czyli rozszerzające się u dołu tuniki i do tego specjalne szarawarki, ciasne na dole, pufiaste w udach. Mamy poniedziałek. Do czwartku powinnyśmy coś kupić. Do stroju trzeba kupić buty, biżuterię itp. Obleciałyśmy Kovvuru wzdłuż i wszerz, ale nie było nic zadowalającego. Po południu we wtorek udałyśmy się do Rajahmundry, aby tam definitywnie kupić stroje. Ja chciałam trzy kolory: niebieski-czerwony-zielony. Wanda chciała, aby jej się nie wżynało w pachy. Patrycja szukała czegoś w odcieniach brązu. Ewa chciała coś praktycznego, co będzie mogła nosić na c...

WEMP Indie 2015 z przygodami - kokosowa rodzinka

Obraz
Udało mi się zrobić dziewczynom wielką niespodziankę. Po przyjeździe na miejsce zastaliśmy tam już Ashisha. Patrycja poznała go wcześniej, poprzez Facebook. Ogromne zdumienie jakie pojawiło się na jej twarzy – bezcenne. Kovvur jest na samym południu Indii, natomiast Ashish jechał z Allahabadu, z samej północy. My podróżowałyśmy dwa dni samolotami z Europy, a on dwa dni po Indiach, pociągami. Prawie w tym samym momencie dotarliśmy na miejsce. Mój, młody indyjski wolontariusz przyjechał z gitarą, aby poprowadzić warsztaty gitarowe z chętnymi. Okazał się niesamowicie równym gościem, kumplem dla dziewczyn, kompanem do przeróżnych zabaw z dziećmi. Właśnie te zabawy z dzieciakami najbardziej go uszczęśliwiały. W Indiach mało kto gra na gitarze, tak więc Ashish wzbudzał wielkie zaciekawienie, a muszę przyznać, że gra nie byle jak. Naprawdę dobrze i śpiewa też świetnie. Zdobył serca tutejszych mieszkańców. Szczególnie jeden młody człowiek zachwycił się Ashishem i zapałał chęcią zgłęb...

Ponadreligijna sztuka - refleksje po WEMPie

Obraz
W szkole dla sierot w Dommeru nie mam pojęcia ile rzeczywiście jest sierot. Zasadniczo w większości są to biedne dzieci z okolicy. Vidya Jyothi Educational Society oferuje im edukację z językiem angielskim. Wspiera te najbiedniejsze, pomaga w zakupie obowiązkowych mundurków, pomaga rodzinom dzieci w ich wyżywieniu. Organizacja jest chrześcijańska, ale do szkoły przychodzą uczniowie wyznający hinduizm czy islam. Podobnie w państwowych szkołach w Prathipadu, które odwiedziliśmy. Dzieciaki były z różnych wyznań. Przybywając tam w celu przeprowadzenia warsztatów artystycznych przyświecał nam jeden cel – zainspirować twórczo te dzieciaki. Pokazywaliśmy im nowe pomysły na zajęciach plastycznych. Robiliśmy prace z suszonych liści, tworzyliśmy obrazy półprzestrzenne z kolorowych kółek, malowaliśmy z nimi farbami klejowymi. Najmłodsze dzieci po otrzymaniu kolorowanek , wypełniały pola non stop przez dwie godziny. Tak były wygłodniałe tej aktywności. Składanie papierowych samolotów okazało ...

1,5 roku Fundacji

Już minęło 1,5 roku odkąd założyłam Fundację Dzieci Orientu. To ciągle małe dziecko, ale już zaczyna stawiać pierwsze śmiałe kroki. Adopcja serca w Indiach to kluczowa działalność. Indyjskie sieroty z dwóch sierocińców są teraz pod naszymi skrzydłami. Chcemy wybudować nową szkołę dla sierot w Dommeru. Chcemy ich odwiedzić i dać wiele frajdy oraz inspiracji podczas artystycznych warsztatów – WEMP Indie 2015. W Pakistanie koncentrujemy się na losie kobiet i dzieci. Pomagamy wdowom i sierotom, ubogim rodzinom, wspieramy Centra Krawieckie. Chcemy widzieć w tym kraju silne i szczęśliwe kobiety oraz zadowolone dzieci. Mamy dwa projekty w Sargodzie „Dozywianie wdów i sierot” oraz w Khaliq Pura ” Dożywianie najuboższych dzieci”. Również w Pakistanie rozpoczynamy „Projekt Dhol” mający na celu rozwój i promocję kultury Punjabu, poprzez fundowanie uzdolnionej młodzieży gry na instrumencie dhol oraz naukę tańca bhangry. W miarę możliwości staramy się reagować na wszelkie nagłe tragedie c...

Warsztaty plastyczne i zabawy taneczne w Dommeru - cz.3

Obraz
Wtorek, 18 lutego – dziś postanowiłam zrobić z dziećmi upominki dla darczyńców. W ruch poszły paski bibuły, które dzieci przyklejały w ramkę dookoła kartek, następnie rysowały pisakami co chciały : kwiaty, indyjskie flagi ,postaci itp. Na koniec malowały ornamenty złotą lub srebrną farbą na przyklejonej bibule. Po raz kolejny widziałam iskierki radości w ich oczach, sama też byłam zachwycona wykonanymi pracami, chociaż dla europejskiego odbiorcy mogą nie wydawać się zbyt atrakcyjne. Dzieci nie mają możliwości się tutaj twórczo rozwijać, gdyż zajęć plastycznych praktycznie nie ma na co dzień. Jedynie jakieś kopiowanie obrazków z książek. Dziś dzieci wykonywały po kilka prac, nienasycone twórczo. Jędrzej prowadził warsztaty z tworzenia komiksu ze starszą grupą i tutaj też dzieci ochoczo pracowały. Jestem dumna z mojego syna, że tak dobrze sobie radzi, ma bardzo dobry kontakt z dziećmi i młodzieżą. Widać, że wkłada całe swoje serca w to co robi. Adam gdzieś mi umykał. Nie wiem co pora...

Warsztaty plastyczne i zabawy taneczne w Dommeru - cz.2

Obraz
Kilka dni temu Ravi chciał nam ugotować ryż z curry na kolacje, ale pojechaliśmy odwiedzić Indirę i zrezygnowaliśmy z jego pomysłu . Jednak ryż moczył się w wodzie przez kolejne dwa dni i jak to mówią „prawie chodził”. Szkoda mi było go wyrzucić, postanowiłam wykorzystać do zajęć plastycznych. Wypłukałam porządnie cuchnące ziarna , po czym zafarbowałam je na przeróżne kolory. Suszyły się na balkonie rozsypane na gazetach. Na brystolowym arkuszu Jędrek narysował markerem palmy, wodę, słońce i napis ” Welcome to India”. Grupa starszych dzieci smarowała specjalnym klejem ( typu Wikol), a następnie sypała kolorowy ryż na kartkę. Tym sposobem powstała bardzo ciekawa praca. Nauczycielki kiwały głowami z podziwu. Takiego wykorzystania ryżu bowiem nie znały. W międzyczasie w dwóch pozostałych grupach w szkole odbywało się też wypelnianie rysunku na brystolu, ale kolorowymi, styropianowymi kulkami „Made in India”. Pracochłonne zajęcie, więc nie wymagałam precyzji. Chciałam tylko zainspirować ...

Warsztaty plastyczne i zabawy taneczne w Dommeru - cz.1

Obraz
W szkole zrobiło się kolorowo. Jaskrawozielone i jaskraworóżowe kartki leżą na podłodze, na piętrowych łóżkach. Obok nich dzieci ze skrzyżowanymi nogami. Każde trzyma w ręce pędzel i zanurza go w maleńkich farbkach. -Najpierw trzeba pędzelek wsadzić do wody, potem delikatnie nałożyć farbę i na kartkę – instruuję maluchów jak trzeba malować. Malowidła nie są wyszukane, schematyczne, proste. Ale nie ma co się dziwić, te dzieci na co dzień takich zajęć nie mają, więc nie mogą kształcić swoich umiejętności. Wodę musiałam nalać do blaszanych kubków, z których dzieci piją w szkole. Rano miałam w ręce torbę z jednorazowymi kubkami, ale wyrzuciłam ją razem ze śmieciami na wielka stertę odpadów znajdującą się koło domu. Czyżby początki demencji? Ehh, nie będę krakać…. Teraz muszę improwizować… Blaszane kubki porządnie wypłuczę wodą ze studni i dzieciaki będą mogły znowu z nich pić. Nauczycielki są zachwycone, malują razem z dziećmi. Wygląda to jak terapia grupowa. Wszyscy zadowoleni, z przykle...

Warsztaty kathaku z Arturem w Dommeru - cz.4

Obraz
Wspominam wczorajszy wieczór spędzony u Indiry. Jej promienny uśmiech mam cały czas przed oczami. Stęskniłam się za nią i jej rodziną. Rok szybko minął i mogłyśmy się ponownie zobaczyć. Nauczyła się podstaw j. angielskiego więc porozumiewałyśmy się o wiele lepiej niż tamtym razem. Przywiozłam balony, polskie słodycze, ale gromada dzieciaków mieszkających w sąsiedztwie, która nagle pojawiła się u Indiry rozdrapała wszystko w mig. Atmosfera była przebojowa, mój Jędrek i Artur wygłupiali się z dzieciarnią, robili sobie sesję zdjeciową. Dzieciaki szczypały naszą białą skórę, Smiley – córka Indiry szczypała mnie w policzki, aż do bólu. Zachwyceni byli naszą białą karnacją! – Czarna skóra brzydka, biała piękna – mówiła Indira, a także sąsiadki które przyszły, pokazując z dezaprobatą na swoje „czekoladowe” ręce. Nie mogłam się z nimi zgodzić. Ich skóra jest gładka, bez widocznych przebarwień i skaz, egzotyczna. Zupełnie nie rozumiem dlaczego mają kompleksy? Zostałam wdrożona do tute...

Warsztaty kathaku z Arturem w Dommeru - cz.3

Obraz
Tym razem poszłam spać wcześniej – zasnęłam z Hindusami. Wstałam też razem z nimi, czyli przed czwartą. Poobserwowałam sobie jak rozpoczyna się poranek w Kovvuru. Sklepikarze otwierają swoje maleńkie składziki, w których sprzedają tysiące drobiazgów i przeterminowaną żywność. Straganiarze i uliczni kucharze rozkładają swoje wozy, rozpalają ogień, rozgrzewają olej, gotują słodką kawę. Śpiewy i modły rozbrzmiewają z maleńkiej świątynki. Zapachy, muzyka, dźwięki klaksonów, zgiełk i gwar uliczny narastają. Czas na kawę. Schodzę na dół. Walę w drzwi, bo chłopaki zamknęli na skobel od wewnątrz. Jędrek otwiera zaspany i z powrotem wskakuje do łóżka. Dobrze jest być młodym i móc spać jak suseł. Mleka nie ma. Popijam więc małą czarną. Ravi wpada zaaferowany. – Jest strajk! Zajęcia w szkole odwołane. Stan Andra Pradesh ma się podzielić na dwie części i ludzie się sprzeciwiają! – Ze względu na Artura zajęcia muszą się odbyć. Powiedz dzieciom, aby przyszły do budynku kościoła. Zrobimy dziś tylko ...

Warsztaty kathaku z Arturem w Dommeru - cz.2

Obraz
Wstaję poobijana. Od leżenia ma macie mam siniaki po obu stronach bioder. Do godziny pierwszej w nocy ładowałam fotki na Facebooka, delektując się ciszą panującą na zewnątrz. Ledwie przymknęłam oczy obudził mnie hałas bębnów, śpiewy, muzyka grająca na cały regulator. Wybiegłam na balkon. Która to godzina? Trzecia trzydzieści w nocy?! Zdrzemnęłam się tylko dwie godziny?! A Hindusi już wstają? Niemożliwe! Niestety, bardzo możliwe. Nasz dom usytuowany jest obok hinduskiej świątynki. Przed świtem wyznawcy szli w procesji, aby czcić swojego boga. Zamknęłam oczy, naciągnęłam śpiwór na uszy i próbowałam zasnąć. Z marnym skutkiem. Hałas dobiegający z ulicy tylko narastał. Miasto budziło się do życia. Gotuję czarną kawę na dwupalnikowej kuchence podłączonej do butli gazowej. Mamy chleb kupiony w Delhi, pasztet i szynkę konserwową przywiezioną z Polski, marmoladę i krem czekoladowy z Biedronki – również z ojczyzny. Ravi przynosi mleko w półlitrowych woreczkach, tak jak go prosiłam poprzedni...

WEMP Indie 2014

Obraz
Wyprawa edukacyjna z młodzieżą polską do Indii odbyła się w dniach 08.02.2014 – 27.02.2014. Głównym celem było przeprowadzenie zajęć artystycznych z indyjskimi dziećmi w Szkole dla Sierot – Vidya Jhyoti Educational Society w Dommeru, Andhra Pradesh , Południowe Indie, a także w Rodzinnym Domu Dziecka „River of Life” w Prathipadu, oraz w Domu Dziecka „Flying Kites” w Nakkapalli. Uczestników było czterech, w tym dwoje młodych wolontariuszy. Artur Przybylski przeprowadzał warsztaty z klasycznego tańca indyjskiego – kathaku, a Jędrzej Rayski prowadził warsztaty komiksowe. Sylka Rayska prowadziła z dziećmi zajęcia taneczne oraz plastyczne. Adam z Londynu przyjechał, aby zobaczyć się ze swoją adoptowaną na odległość córeczką. Jednak chętnie dawał dzieciom lekcje geografii oraz pomagał im w każdej trudnej sytuacji. Indyjskie dzieci z ogromnym zainteresowaniem brały udział w warsztatach. Wielką popularnością cieszyły się zabawy taneczne np. tzw „Kaczuchy”. Staraliśmy się szerzyć p...

Na kolejną wyprawę zabieram syna

Decyzję podjęłam miesiąc temu. Z powodu braku chętnych na wyjazd ze mną do Indii większość kwoty, jaką uzbierałam na ten cel przeznaczę dla mojego syna. Skoro wszyscy odmówili to biorę Jędrka. Ma 16 lat, pięknie rysuje, tworzy komiksy, będzie prowadził warsztaty z rysunku w Indiach. Paszport już wyrobiony, teraz tylko przebadać go gruntownie i zaszczepić. Tak, jego zdrowie jest dla mnie najważniejsze. Ale robię wszystko, aby mógł tam pojechać i cało oraz zdrowo wrócić. Reszta w Bożych rękach.