Posty

Wyświetlam posty z etykietą społeczeństwo

Czerwiec pełen wrażeń

Minął czerwiec. Już dawno w żadnym miesiącu tyle się nie wydarzyło. Najpierw rozchorował się nasz pies, dostał wewnętrznego krwotoku i niestety zdechł. Był z nami 13 lat, dzieci przy nim dorastały, Andrzej przywiózł go do Anglii naszym busem… Prawdopodobnie miał jakiegoś guza na nerkach, tak sugerowała tutejsza weterynarz na podstawie symptomów. Leczenie byłoby żmudne, czasochłonne, a i tak nie gwarantowałoby poprawy, więc nie zdecydowałam się. Smutno było nam wszystkim kiedy Rudi odszedł, w domu pusto… Na pocieszenie kupiliśmy świnki morskie. Oczywiście nie zastąpią psa, ale już dają nam wiele radości. Takie dwie niunie, słodziutkie, milusie. Nasze nowe pupilki. Zatańczyłam, chyba po raz ostatni na 25 rocznicy ślubu mojej koleżanki z pracy. Było ponad dwustu gości, prawie sami Hindusi. Moje bellydancowe show bardzo im się podobało…. W połowie czerwca odwiedziła mnie siostra z siostrzeńcem oraz mamą. Spędziliśmy cały jeden dzień w Guliver’s World. To takie tutejsze, ogromne wes...

Jak się choruje na grypę w UK

W tym miesiącu zarówno ja miałam urlop w pracy, a także moje dzieci miały 10 dni ferii. Lusia bardzo chciała, abym w tym roku była obecna na jej urodzinach, które obchodziła 15 lutego. Planowałam, że zaraz potem zrobimy sobie we dwie wycieczkę do Londynu. Niestety na parę dni przed feriami dzieciaki zaczęły kaszleć, smarkać, gorączkować. Pierwsza moja myśl to udać się do polskiego sklepu po polskie lekarstwa na przeziębienie, które doskonale znam. Drogo to kosztowało, bo trzeba było dwa razy robić zapasy, wszyscy bowiem zaniemogli i lekarstwa szły jak woda. Wydałam na nie ponad 60 funtów. O wycieczce do Londynu musieliśmy zapomnieć. – Czemu kupowałaś polskie leki? – moja londyńska przyjaciółka była bardzo zdziwiona. Udałam się do pobliskiego supermarketu i zrozumiałam jej zdziwienie. O tej porze roku lekarstw na grypę i przeziębienie jest mnóstwo i za grosze, a ja kilkakrotnie przepłaciłam. Zrobiłam zapasy dla całej rodziny po raz trzeci – kosztowało to tylko 5 funtów. Mąż i córk...

Lepiej ugryźć się w język

Ostatnio dałam upust swoich emocji na blogu. W sumie po to jest blog, żeby człowiek pisał co go gryzie wewnętrznie….jeśli nie ma akurat wyrozumiałego słuchacza pod ręką. Akurat nie było, więc to co mnie dusiło znalazło się na widoku publicznym. Już na drugi dzień żałowałam, że obsmarowałam Marlene. Wysłała mi sms-a chwaląc mnie za moją pracę. Zawstydziło mni to. Zwątpiłam – czyżby czytała mojego bloga? Ależ nie ma takiej opcji. Na drugi dzień kolejny sms ze słowami zachęty dla mnie do dalszej pracy. Następnie wpadła do mnie osobiście i szczerze rozmawiała, wykazując troskę o mnie a nawet zaproponowała wspólny obiadek…Biłam się w pierś w myślach i wstyd mi było. Będąc dwa miesiące w Wielkiej Brytanii ulegałam pokusie, aby osądzać Anglików. Narzekać, że nieżyczliwi itp. Ale nie można oceniać ludzi wg nacji do której przynależą.W każdym narodzie można spotkać ludzi podłych i szlachetnych. Weszłam do kiosku. Dwóch Hindusów za ladą, trzeci przy wyjściu podpiera regał. – Proszę dołado...

Brytyjskie żarcie

W porównaniu do Niemców Brytyjczycy nie lubią dobrze zjeść. Bardzo popularne są tutaj mrożonki, które wrzuca się na 20 minut do pieca i gotowe. Kto ma mikrofalówkę to tam odgrzewa. Największe wzięcie ma sieć handlowa Iceland gdzie można kupić mrożonki jakie tylko kto chce: warzywa, owoce, gotowe dania, desery, ciasta – czego tylko dusza zapragnie. Miałam szczęście, że mój pierwszy miesiąc w Anglii spędziłam u przyjaciół. Karmili mnie dostatnio, smacznie i zdrowo. W Londynie jest też mnóstwo polskich sklepów, że nawet swojską kiełbaskę mogłam pałaszować. Ale jak to mówią – „Londyn to nie Anglia”. Teraz jestem w Horsham, tutaj polskich sklepów nie ma. Angielskie porcje na talerzach są wielkie! A ja nauczona zostałam zjadać wszystko co mi podają. Przytyłam już tutaj 5 kilo. No cóż, na te zimowe chłody ( tutaj deszcze i wiatry ) dodatkowe kilogramy to nic….ale za miesiąc do Indii jadę, a tam będzie grzało ! Hmmm…….. Jednak teraz pracuję i dostaję od firmy 35 funtów na jedzenie, c...