Andhra Pradesh? Chyba zostanę ekologiem....
Mam nieustający sentyment do stanu Andhra Pradesh w Indiach, mimo że za każdym razem spotykają mnie tam różne negatywne doznania….Tym razem były ekstremalne. Już pierwszego dnia, kiedy wszyscy spali pobiegłam na plażę w Visakhaoatnam. O poranku kąpielą morską raczyły się tłumy mężczyzn. Kobiet nie było widać…. Cóż – mężczyźni w tym kraju to uprzywilejowany rodzaj ludzki…Mój wzrok od razu padł na walające się wszędzie kupy śmieci. Zamiast delektować siè morską bryzą zaczęłam sprawdzać kosze na śmieci – były puste. Odpadki fruwały tu i tam, papiery wirowały w powietrzu, a morze wypluwało szmaty, zgniłe wieńce kwiatów itp itd. Piasek był miejscami po prostu czarny, a to za przyczyną ścieków wpływających prosto do zatoki, co paręnaście metrów…. ściek za ściekiem. Hindusom jednak nie przeszkadzało to w niczym, nie ujmowało radości pluskania się w zanieczyszczonej wodzie….. Tak więc już na samym początku mojej wycieczki zderzyłam się z prawdziwym obliczem Indii – ignorancją wobec...